Marzenie w białe groszki

Myślę, że moje wspomnienia dotyczące świadomego ubierania się mogą być podobne do Twoich. Czyli dość zabawne. W tym momencie pomijam okres kiedy to rodzice wybierali dla mnie ubrania pełne różu, w kolorowe kotki i kwiatki. Gdy cofam się myślami wstecz przypominają mi się moje abstrakcyjne wybory kolorystyczne i stylistyczne.

Nie wiem dlaczego, ale zawsze chciałam mieć te rzeczy, których nie mają inni. Przyciągało mnie to, co niepowtarzalne i unikatowe. Niestety, w parze z moim młodym wiekiem szedł brak odwagi, przez co często nie nosiłam tego, co naprawdę mi się podobało. W gimnazjum i liceum byłam skazana na ubrania po starszej siostrze, które w moich czasach były już niemalże vintage. Przypominam sobie również jak duży wpływ miały na mnie moje koleżanki i panujące trendy, do których chciałam się wpasować. Niestety, lub stety – nigdy nie kończyło się to dobrze i ostatecznie wracałam do swoich oryginalnych stylizacji.

Dzisiaj chciałabym z Wami porozmawiać o wierze w siebie i w swoją intuicję. Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się postąpić wbrew temu co podpowiadał Ci Twój instynkt, intuicja, Twoje wnętrze, lub to coś w środku? Nazewnictwo nie ma tu znaczenia, wydaje mi się, że dobrze wiesz, o co mi chodzi. Przyznam, że mi się tak zdarzało. I wiele razy kończyło się to źle. W moim przypadku intuicja rzadko się myli, ale mimo to zdarza mi się jej nie słuchać, lub w ogóle nie słyszeć. Przez codzienną gonitwę, robienie miliona rzeczy, przetwarzanie gigabajtów informacji, nasza głowa jest stale zajęta. Aby usłyszeć siebie musimy się uspokoić, zdystansować, wyłączyć telefon, powiadomienia i usunąć inne rozpraszacze. Nawet taka trywialna sprawa jak wybieranie i kupowanie rzeczy jest często pozo naszą kontrolą i świadomością. Praktycznie bez przerwy jesteśmy otoczeni reklamami i sprytnym marketingiem. Słyszymy o idealnych spodniach, widzimy modne sukienki i trendy zastawę kuchenną. Na pintereście zachwycamy się zdjęciem długonogiej brunetki, w kombinezonie w groszki.  Zapominamy, że tak właściwie to rzadko chodzimy w spodniach, obecne trendy nie wpisują się w nasze gusta, że mamy krótkie nóżki i w kombinezonie będziemy wyglądać komicznie. I w sumie to nie lubimy groszków. Często w naszej szafie ląduje wyobrażenie, a nie rzecz, którą potrzebowałyśmy i która naprawdę nam pasuje.

Żałuję, że w mojej młodości nikt nie powiedział mi, że ubrania nie określają człowieka. Ubranie to nośnik, który może jedynie pomóc w wyrażeniu siebie i tego co nam w duszy gra. Chciałabym by ktoś powiedział mi, że wcale nie muszę nosić tego co moje koleżanki i wyglądać tak jak one. Chciałabym by ktoś powiedział mi, że piękno tego świata tkwi w różnorodności.

Temat ten jest dla mnie wyjątkowo ważny i bliski sercu. Dlatego kiedy odezwało się do mnie wydawnictwo Wilga z prośbą objęcia patronatu nad książką dla dziewczynek, która porusza temat ubrań i dopasowywania się do trendów – zgodziłam się od razu.

Marzenie w białe groszki to książka nie tylko o modzie. To przede wszystkim historia o wierze we własną intuicję, historia o marzeniach, przyjaźni i pierwszych zauroczeniach. Myślę, że nastoletnia Hauka chętnie złapała by ten tomik i pochłonęła w kilka godzin. Nawet teraz, gdy czytałam tę książkę po raz pierwszy, dostarczyła mi ona mnóstwo radości. Jest to opowieść niezwykle przyjemna z pouczającym morałem. I już Wam więcej Hauka nie zdradzi! Dodam tylko, że jeżeli znacie nastolatki z waszego bliskiego otoczenia, to książka ta będzie idealna zarówno dla nich, jak i dla Was.

XOXO

hauka-sign

YOU MIGHT ALSO LIKE