Mam 30 lat!!!

Trzydziestka. Dla niektórych to stres, liczne obawy i krzyżyk na drodze. Dla innych to wyrok łączący się z zakończeniem życia towarzyskiego i powolnym czekaniem do emerytury. Osobiście nigdy nie przywiązywałam do wieku dużego znaczenia. Nie czekałam na osiemnastkę z wypiekami na policzkach, moje ćwierćwiecze przeminęło nim się zorientowałam, a trzydziestka nadeszła nagle i niespodziewanie. Okrągłe rocznice z reguły nic nie zmieniają. Ale to dobry moment, by popatrzeć wstecz i zobaczyć co nie jest już takie jak dawniej. Dzisiaj więc przystaję i patrzę.

Gdy zerkam za siebie odczuwam dumę. Dumę z siebie. Dumę z tego jak się zmieniłam i jaka jestem teraz. Cieszę się z tych małych-wielkich zmian, nad którymi mocno pracowałam. Zmian, które ułatwiły mi życie, które mnie ukształtowały i które obecnie pozwalają cieszyć mi się chwilą.

1

Po pierwsze – zmieniłam swoje nastawienie względem znajomych. Kiedyś ciężko było mi się odciąć od ludzi, którzy w jakiś sposób mnie krzywdzili. A powinnam nawet zacząć od tego, że ciężko było mi to w ogóle zauważyć. Czasami nie chcemy widzieć tego, co nas rani. Lepiej to zepchnąć na dalszy plan. Kończenie znajomości i odcinanie się od ludzi nie jest łatwe. Jako trzydziestolatka wiem jednak, że jest to lepsze niż tworzenie toksycznych relacji. Czasami znajomości te wygasają samoistnie, czasami wymagają mocnego trzaśnięcia drzwiami i odwrócenia się na pięcie. Żegnanie się z ludźmi, którzy w jakiś sposób źle na mnie wpływają, sprawia, że robię więcej miejsca na wartościowe relacje z tymi, którzy są bliscy mojemu haukowemu sercu.

2

Po drugie – nie straciłam mojego wewnętrznego dziecka. Zawsze byłam trochę infantylna, na co społeczeństwo patrzyło z wyraźną dezaprobatą. Niektórym przeszkadzało, gdy rysowałam różowe chmurki i gdy zachwycałam się kamieniem w kształcie serca, lub wtedy, gdy znalazłam idealny liść. Uwierzcie mi, bardzo, ale to bardzo musiałam się starać, żeby ludzie nie zgasili we mnie tej radości, będącej połączeniem dziecięcego szczęścia, ufności i ciekawości. Czasami byli to rodzice, którzy najzwyczajniej w świecie martwili się, czy wyjdę na ludzi i tym co pomyśli sąsiadka. Czasami byli to wykładowcy, którzy narzekali na niedojrzałość młodzieży. Czasami byli to ludzie, którzy w ogóle mnie nie znali, ale musieli dorzucić swoje dwa grosze. Na całe szczęście spotkałam na swojej drodze ludzi przy których hauka mogła być hauką, a nie kimś innym. Byli to ludzie, którzy pomogli podtrzymać we mnie tę dziecięcą iskrę i w kryzysowych momentach nie pozwalali jej zgasnąć. Dodatkowo bardzo pomocna okazała się też psychoterapia, którą odbyłam kilka lat temu. Uważam, że to jedna z lepszych decyzji, które podjęłam. Kolejną było przygarnięcie mojego kota. Wiecie – cudownie jest być sobą. I mieć kota.

3

Po trzecie – odkryłam siebie. Całkiem niedawno, całkiem zaskakująco. Odnalazłam i odszukałam. Odrzuciłam strach i obawy przed tym, co powiedzą inni. Stałam się sobą, tak po prostu, zwyczajnie. Znam swoją wartość i wiem co jest dla mnie ważne. Wiem co lubię i co mi się podoba. Nie boję się zmian i nie będę czekać, aż reszta społeczeństwa będzie na nie gotowa. Lubię nowe. Lubię się odkrywać codziennie, na różne sposoby.

Uważam, że każdy ma swoją drogę, którą powinien podążać. Różnimy się od siebie na milion sposobów, co czyni nas pięknymi i wyjątkowymi. Ważne są dla nas różne wartości i różne marzenia. Dlatego irytuje mnie, gdy ktoś wmawia mi, że skoro mam trzydzieści lat to powinnam zrobić to, to i jeszcze to. Gotowe spisy typu „100 rzeczy do zrobienia przed [tu wstaw odpowiedni wiek]” wyjątkowo mnie wkurzają. Nie każdy musi wspiąć się na Kilimandżaro, mieć dwójkę dzieci i przebiec maraton. A na pewno nie musi tego zrobić w określonym przez innych czasie. Wiek nie jest żadnym wyznacznikiem. Nasze życie toczy się w tym momencie. Dlatego warto kochać i akceptować siebie właśnie teraz. W końcu spędzamy ze sobą najwięcej czasu. Mamy jedno ciało i jedno życie. Wydaje mi się, że warto je przeżyć na swoich zasadach. Nawet jeżeli są szalone, nawet jeżeli ktoś krzywo się na nie patrzy, nawet jeżeli wydaje Ci się, że nie wypada.

fot. Roksana Wąż

hauka-sign

YOU MIGHT ALSO LIKE