Krótka historia o pewności siebie i czerwonej sukience

Od czasu do czasu nawiedza mnie pewien obraz z przeszłości. Ja i on. Były. Eks. Chłopak, który krytykuje dosłownie wszystko w moim sposobie ubierania się. Do tej pory pamiętam, że tamte rajstopy nie pasowały do tamtej sukienki, że miałam za mocny makijaż, ubierałam się nieadekwatnie do sytuacji, byłam niemodna a przy tym upodobniałam się do moich koleżanek.

Było to wtedy, gdy hauka była jeszcze dość niepewną siebie hauką i swoją wartość budowała przede wszystkim na opiniach innych. Jak zapewne się domyślacie była to droga wyboista, twarda i zaprowadziła mnie donikąd. Całe szczęście los połączył mnie później z innymi, cudownymi ludźmi, którzy bez mrugnięcia okiem zaakceptowali to jaka jestem, jak się ubieram, o czym myślę i jakie rajstopy noszę.

Chciałam Ci dzisiaj coś powiedzieć. Krótko i dobitnie. Moja droga kobieto – budowanie swojej wartości, odnalezienie sposobu na pokochanie samej siebie, zdobycie swojego szacunku jest ciężkie, a czasami nawet bardzo. Istnieje wiele dróg, wiele rozwiązań. To co sprawdza się mnie, może nie sprawdzić się Tobie. Wiem jedno – zacznij od swojego wnętrza. To ono jest najbardziej istotne. Nie Twoja waga, nie Twoje za wąskie usta i nie Twoje za szerokie biodra. To coś co siedzi głęboko w Tobie. Jest z Tobą zawsze. Wtedy kiedy biegasz spocona na bieżni, kiedy zmywasz tusz do rzęs pod prysznicem i kiedy jesz lody w szarych dresach.

W swoich poszukiwaniach będziesz wątpić, będziesz się wkurzać i pewnie przeklinać z bezsilności, ale to nic. Bo to wszystko jest warte. Wszystko jest warte tego, by w siebie uwierzyć. Byś zawsze, w każdym momencie był dla siebie wsparciem. Byś mogła na siebie liczyć. By nikt nie sprawił, że nagle będziesz czuła do siebie wstręt i pogardę.

Wygląd, ubrania i cała ta otoczka jest niezwykle ważna, nie neguję tego, ale nie może być podstawą naszej pewności siebie. Ja wiem jak to jest, byłam w tym miejscu, gdzie bez przerwy martwisz się tym co powiedzą inni. Zastanawiasz się czy Twoje włosy wyglądają wystarczająco dobrze i w jakim stanie jest twój makijaż. Byłam tam, gdzie bardziej liczył się wygląd, niż ja sama. Tracąc głowę nad tym jak wyglądałam na zewnątrz, zatracałam to, co mam w środku.  

To prowadzi do kolejnego tematu, czyli do… czerwonej sukienki. Ten element garderoby był moim marzeniem od dłuższego czasu. Czy istnieje coś, co bardziej przyciąga spojrzenia niż ognista barwa w połączeniu z długością mini? W takiej sukience nie da się przejść niezauważoną. Ale wiecie, zawsze coś było nie tak. A to nie kupię jej, bo nie mam gdzie w niej pójść. A to nie kupię, bo muszę polować na sandały i na sukienkę już nie wystarczy. Nie kupię, bo była za bardzo wieczorowa, lub za bardzo codzienna. Z za dużym dekoltem i z cekinami. Tej nie kupię, bo się wstydzę. Krótko mówiąc – kosmos mi nie sprzyjał.

Gdy zobaczyłam na pintereście zdjęcie Cameron Diaz w czerwonej sukience z filmu Maska pomyślałam, że to ten moment. Tak chciał los. To jest ten czas. Tylko wtedy pojawił się problem. Gdzie zimą kupię czerwoną sukienkę? Wszędzie znajdowałam brokatowe kreacje sylwestrowe, albo świąteczne welury i aksamity. Moim poszukiwaniom nie sprzyjał fakt, że po prostu nie lubię chodzić po centrum handlowym.

Większość zakupów robię w Internecie, więc tak i tym razem wpisałam frazę “czerwona sukienka” w DOMODI (naprawdę duuuuuży serwis z wyszukiwarką modową). Podoba mi się to, że w jednym miejscu mam produkty z wielu sklepów internetowych, przez co mogę wygodnie porównywać je między sobą. Dzięki temu łatwiej można odnaleźć to co nas interesuje i trafić na to, co w 100% będzie nam odpowiadało. Dodatkowo nie musimy tracić czasu na zmienianie poszczególnych witryn. Trafiamy tam dopiero przy okazji finalizowania zakupów.

Koniec końców przez to, że mój budżet był dość mocno nadwyrężony w tamtym czasie, zdecydowałam się na zakup sukienki, którą upolowałam za niecałe 20 zł. Czekam tylko z niecierpliwością na ciepłe dni, kiedy będę mogła nosić ją bez rajstop, do płaskich skórzanych sandałków, na luzie, tak jak lubię.

zdjęcia: Roksana Wąż

P.S razem z dziewczynami z projektu 365 #wspódnicy biorę udział w spontanicznej akcji #zakochajsięwsobie, która trwać będzie przez cały luty. Celem tej akcji jest próba pokochania siebie troszkę bardziej. Więcej dowiesz się na grupie projektu.

XOXO

hauka-sign

YOU MIGHT ALSO LIKE