Krakowskie jesienne przyjemności

Jeżeli miałabym napisać przewodnik o tym jak przetrwać jesień w Krakowie, to nie napisałabym go. Albo byłby bardzo krótki. W formie broszury, lub ulotki. Jednostronnej. Bardzo niewielkiego formatu. Na ładnym papierze widniałyby słowa pełne mądrości: wybuduj legowisko z koców i wyjdź z niego w kwietniu (ewentualnie w maju). Ale ja – hauka – jestem dorosła. Jestem dorosłym człowiekiem, który musi zmierzyć się z rzeczywistością po dorosłemu. Muszę wyjść od czasu do czasu z domu. Na kawę i po ciastka. Do pracy i po kakałko. No i wiadomo – siłka to również priorytet.

W tym roku pogoda była dość łaskawa i długo mogliśmy się cieszyć szeleszczącymi liśćmi i ciepłym słońcem. Ale wszystko się kończy. Od kilku dni leje, jest szaro, mgliście i smogowo. Jak żyć? Nie wiem. Nie umiem do końca przestawić się z letniej beztroski. Bo jak powszechnie wiadomo, hauki preferują ciepełko.

Każdy powinien mieć coś w rodzaju tarczy, lub zbroi. Albo może raczej coś w rodzaju bezpiecznego kocyka, pod którym może się ukryć. Czasami to faktycznie jest kocyk. Czasami jest to książka. Muzyka, teatr, filmiki z kotami, jedzenie lub ćwiczenia. Mam kilka swoich umilaczy, które co roku się sprawdzają. Pomagają mi przetrwać jesienną szarugę, listopadowe przeziębienia i te okropne krople deszczu, które wpadają za kołnierz.

1

Po pierwsze jest to zestaw agenta Dala Coopera z Twin Peaks. Owocowy paj i czarna kawa (damn good coffee) to połączenie idealne na krótkie, mgliste i senne dni przypominające taniec Audrey Horne. A jeżeli mogę się tym raczyć w moim ulubionym Massolicie to jesień wydaje się od razu jakby mniej wroga.

2

Po drugie jest to magia antykwariatu. Antykwariat jest całkowicie inny od tych popularnych księgarni, na które możemy natknąć się na każdym kroku. W antykwariacie czas zatrzymał się pomiędzy starymi tomami poezji, a grubymi książkami z rycinami roślin. Na ulicy Świętego Tomasza, przy numerze 26 działa najstarszy antykwariat w Polsce. Malutkie miejsce, po brzegi wypełnione opasłymi woluminami książek. Powietrze przesycone jest charakterystycznym zapachem, a wolne miejsca na półkach zajmują albumy i pocztówki. Jest w nim przyjemnie ciepło, gdy na zewnątrz hula ostry wiatr, przez co wcale nie chce się stamtąd wychodzić. Gdy w końcu odnajdziemy swoją książkę, lub gdy to ona odnajdzie nas, możemy zabrać ją do domu. Zabrana książka idealnie będzie pasować do naszego ulubionego fotela i herbaty. Plusem starych egzemplarzy są zagięte rogi, podkreślone sentencje i zasuszone liście koniczyny, opowiadające swoją własną historię.

3

Po trzecie – Salwator. Kraków sam w sobie jest magiczny. A jesienny Salwator to jego kwintesencja. Dzielnica o niewielkich rozmiarach, ale o ogromnym charakterze. Pełna urokliwych zakamarków, kamienic z pięknymi oknami i drzwiami oraz z mnóstwem drzew, które jesienią tracąc kolorowe liście, tworzą pstrokaty dywan. Warto wybrać się na wzgórze św. Bronisławy i przejść się pod Kopiec Kościuszki. Powrót do ciepłego mieszkania przez Aleję Waszyngtona będzie ukoronowaniem całego spaceru.

hauka-sign

YOU MIGHT ALSO LIKE