Czerwony garnitur

Czasami jest tak, że na niektóre rzeczy patrzymy z pewną dozą obojętności, żeby po pewnym czasie zakochać się w nich do szaleństwa. Jeszcze rok temu kobiecy garnitur nie wywoływał we mnie żadnych emocji. Od czasu do czasu połączenie marynarki i spodni widywałam przy okazji na pintereście, instagramie, lub na czerwonym dywanie. Sama jednak nie wyszukiwałam dodatkowych informacji, ani nawet nie zerkałam na oferty w sklepie. Wszystko zmieniło się, gdy zobaczyłam zdjęcie Karoliny Maras w ciemnoszarym, dwurzędowym garniturze w paski.

Poszukiwania idealnego modelu zajęły mi ponad pół roku, co nie jest niczym nadzwyczajnym, biorąc pod uwagę fakt, iż kurtkę na zimę kupuję zazwyczaj podczas kolejnego lata. W zimie natomiast kupuję wymarzone letnie sukienki i słomkowe kapelusze.

Los pokazał mi jak bardzo jest przewrotny, gdy podczas zimowych wyprzedaży postanowiłam nic nie kupować. Podczas scrollowania strony ukazał mi się on. Elegancki. Soczyście czerwony. Odważny. Zwracający uwagę. Z cieniutkiej wełny. Przeceniony o połowę. Ostatnia sztuka w moim rozmiarze. Czekał na mnie. Z losem nie można igrać, ani nawet zadzierać, dlatego dość szybko kliknęłam “kup teraz”.

Jedynym szkopułem jest długość nogawek, ale tym szybko zajmie się krawcowa. Oprócz tego – perfekcja!

Zdjęcia: Roksana Wąż

hauka-sign

YOU MIGHT ALSO LIKE